Spis treści

Lineage 2 – Najgorsze MMORPG kiedykolwiek

Kilka lat temu musiałem, a teraz już nie muszę farmić zasięgów na Lineage 2, bo kanał rozwinął się również na innych płaszczyznach. Dzisiaj w końcu dzień oczyszczenia, katharsis, bo powiem Wam co naprawdę myślę o Lineage 2. Przypominam, że na ► Discordzie trwa giveaway na doładowanie na Steam czy GOG, dzięki czemu będziecie mogli sobie kupić multum lepszych produkcji niż L2. Dziękuję również ► patronom, a szczególnie Versiemu, który został patronem najwyższego stopnia.

Zostaw łapkę, suba i komentarz. Nawet babcię możesz pozdrowić, a i tak wpłynie to pozytywnie na nasze zasięgi.

Odtwórz film na temat lineage 2 najgorsze mmorpg

Społeczność Lineage 2

Pewnie nie raz, nie dwa, natknęliście się na opinie, że Lineage 2 to jedno z najlepszych MMORPG kiedykolwiek. Na podstawie setek, jeśli nie tysięcy komentarzy i wiadomości, które przeczytałem, mogę Wam zdradzić profil przeciętnego fanboya Lineage 2.

Jest to gość po 30, 40, nawet 50 i wyżej, który wylądował w przeciętnej pracy albo za granicą, bo ogrom czasu za młodziaka przeznaczył na bezsensowne marnotrawienie czasu podczas farmy. Jeśli znalazł żonę, to tylko dlatego, że ta dawała mu w latach młodzieńczych many albo go leczyła i buffowała. Jedyną przewagą na rynku pracy Lineageowego gracza względem takiego Metinowca była znajomość języka angielskiego dzięki grze, ale i to nie było takie pewne, bo mógł grać w czasach, gdy Lineage 2 był po polsku.

Gracze L2 skrobią komentarze wychwalające L2 pod niebiosa, bo wmawiają sobie, że skoro stracili tysiące godzin w grze, to chociaż jest to gra wybitna, dla której warto było to zrobić. No od razu podpowiem, że nie warto było, bo w tym czasie rówieśnicy peklowali najlepsze partie, kupowali Bitcoina i nieruchomości albo dbali o zdrowie uprawiając sport.

Na szczęście tak naprawdę takich Lineage’owych graczy nie ma zbyt wiele. Oczywiście oni wierzą, że są ich dziesiątki tysięcy, bo sumują sobie liczniki online na skomercjalizowanych serwerach i nie dopuszczają myśli, że są to tylko podkręcone przez administrację liczby, które mają ich zwabić do pseudo żyjącego, wirtualnego świata.

społeczność lineage 2

Powtarzalna rozgrywka MMORPGa

Dużo o graczach L2 świadczy chociażby to, która wersja gry jest ich ulubioną, a często mówi się, że jest to Interlude, czyli typ totalnie prymitywnej MMORPGowej rozgrywki. Tam nie trzeba myśleć, robisz jakiś bufferów, może healera i biegasz takim wielkim orkiem ciągnąc za sobą chmary mobów, które ubijasz w kącie pokoju. Ci ludzie spędzili na tym tysiące godzin. Tysiące godzin na robieniu tego samego, w podobnych pomieszczeniach, ale z mobami, które czasami mają inne modele. Czasami na chwilkę się oderwali i przeszli się do koloseum, zamku lub na jakiegoś bossa.

Gdy gracze World of Warcraft za każdym razem, gdy się zalogowali, przeżywali inne przygody, robili inne zadania, na innych mobach, bossach, dungeonach, to typy z L2 robili za każdym razem to samo. Na szczęście w L2 było coś takiego jak otwarte PvP, czyli możliwość zaatakowania dowolnego gracza w świecie gry, co prowadziło do nieprzewidywalnych sytuacji i odrobinę ubogacało rozgrywkę.

Te nieprzewidywalne sytuacje wyglądały tak, że podczas faremki przychodziło inne, mocarne party, wygoniło słabsze party ze spota i Ci słabsi przez kolejną godzinę płakali na Team Speaku, że wygraliby, gdyby słońce świeciło trochę jaśniej, a wczoraj na obiad byłby bigos. Po takiej debacie dochodzili do wniosku, że są w złym Sidzie, stronie, na serwerze i trzeba zmienić serwer. I cała zabawa od nowa.

Początki przygody na serwerze L2

A z tymi początkami na nowym serwerze to też jest przednia zabawa. Wyobraźcie sobie, że goście robią po X tych samych postaci, żeby zrobić X razy tego samego questa, z którego dostaną jakąś tam kasę. Ci bez moralności i bardziej dziani, którzy wyjechali jednak za granicę, wchodzą na zewnętrzne strony i oszukują przez kupowanie adeny, czyli waluty w grze, za realne pieniądze. W ten sposób sprawnie mogą pominąć powtarzalne robienie początkowych questów i mogą przejść do powtarzalnego biegania wielkim orkiem. O ile oczywiście nie wyłapią bana.

Jeszcze inni mogą zrobić krasnoluda, która za pomocą fajerwerków wyciąga z potworów dodatkowe materiały, czyli w praktyce pomimo kilkunastu dostępnych klas cała ekonomia gry opiera się na 3 typach postaci – jasnym elfie, krasnoludzie i wielkim orku.

Inaczej jest jeśli chodzi o przydatność w drużynie. Teoretycznie w L2 każda klasa ma unikalne zdolności, komponowanie party wydaje się być mega istotne i można tutaj pokombinować. Właściwie każdy w tej czy innej konfiguracji drużyny może się przydać, ale L2 to tak dobry MMORPG, że aż nie ma konkurencji w świecie swojego gatunku i stał się RTSem, bo nie ma potrzeby kontaktu z innymi graczami i specjalnie dla graczy L2 wprowadzono możliwość grania na kilku kontach lub dodano buffy do NPCów, przez co rola wspierającej klasy została mocno umniejszona. A gdy w nowszych wersjach Lineage 2 klasy stały się bardziej samowystarczalne, to nagle pojawiło się oburzenie graczy, że jak to tak spłycić można było? Chwilę potem wracają do Alt Tabowania pomiędzy 3 postaciami.

Ale jak tak myślę, to może to i dobrze, że w L2 można zrobić sobie drużynę skomponowaną z różnych postaci, bo to wprowadza jakąś różnorodność. Jakbyś był skazany na jednego bohatera, to wiedz, że wybierasz klasę postaci i później prawie nic z nią nie możesz zrobić. Nie rozdzielasz talentów, nie wybierasz różnych wariantów umiejętności, nie wybierasz specjalizacji. Klikasz te same klawisz przez setki godzin i bawisz się ewentualnie w przebieranki w różne sety albo możesz sobie walnąć tatuaż na inteligencje na czole.

łatwa kasa w lineage 2

Degeneraci hazardowi w Lineage 2

Lineage 2 jest również siedliskiem degeneratów hazardowych. Wspomniałem, że chłopy przez setki godzin robią to samo. To teraz wyobraźcie sobie, że wszystko to, co wyfarmili, mogą stracić w sekundę przez ulepszanie broni tylko po to, żeby dostać trochę dodatkowego ataku, ale przede wszystkim, żeby pojawił się na niej jakiś niebieski albo czerwony płomień.

Rozumiecie to? Dorosłe chłopy farmią przez setki godzin po to, żeby ich broń zaczęła się świecić. Nie dziwota, że nie udało się rozszerzyć kompetencji i znaleźć fajnej pracy jak do zrobienia była taka syzyfowa robota.

Jakby tego mało, to gracze L2 wstawali po nocach i to bynajmniej do płaczącego dziecka, ale dlatego, że trzeba było czekać na pojawienie się jakiegoś smoka. Tam oczywiście losowość również odgrywała ważną rolę, bo każdy liczył na jakąś epicką biżuterię, którą na końcu i tak zgarniał ten, kto miał układy. Albo owa biżuteria szła na licytację za realną kasę. Czyli bonusowo utrata zdrowia kosztem tego, żeby dostać, albo najprawdopodobniej nie dostać, jakiegoś świecidełka.

enchantowanie hazard w lineage 2 l2

System walki i boty w MMORPG

Trzeba zaznaczyć, że to całe farmienie w Lineage 2 nie opiera się na dynamicznym systemie walki pełnym akcji. Właściwie wygląda to tak, że w zależności od klasy postaci używasz zaledwie kilku umiejętności – nie masz resetów czasu odnowień, nie masz zmiany priorytetu na konkretne skille, po prostu klikasz w moba, a następnie klikasz jakiś klawisz na klawiaturze i to wszystko. A najlepsze jest to, że gracze L2 nawet tyle nie ogarniają i klikają skille myszką. Jest to prawdopodobnie jeden z najgorszych i najbardziej prymitywnych systemów walki w grach MMORPG.

Nic dziwnego więc, że bardzo łatwo taką rozgrywkę zautomatyzować i powstały różne wersje botów, które po dziś dzień funkcjonują. Mówi się nawet o mafii, która po uiszczeniu im opłaty blokuje działanie najlepszych botów. Tak czy inaczej gracze L2 chętnie z nich korzystają, bo tak kochają swoją produkcję, że aż im się nie chce w nią grać. Ewentualnie robią to na większą skalę, a następnie wyfarmioną walutę, przedmioty sprzedają za realną kasę, co po uwzględnieniu kosztów prądu daje zawrotne 3 złote na godzinę. W najlepszym wypadku, bo w najgorszy kończy się banem, stratą i koniecznością wyjazdu za granicę.

prymitywny system walki w mmorpg

Dramy społeczności L2

Pewnie pomyślałeś, że gracze L2 to specyficzni ludzie, ale trzymają się razem, żeby utrzymać swoją ukochaną grę przy życiu. Oj, mylisz się bardzo. Dramy w L2 są na porządku dziennym i to z byle powodu.

Przegrana w PvP? Trzeba zwyzywać, powiedzieć, że przeciwnicy mają przewagę liczebną i tylko dlatego wygrali. Ktoś gra na innym serwerze? Trzeba powiedzieć, że to niewłaściwy serwer i to Twój serwer jest ten właściwszy. Ktoś gra klasą, która nie jest w mecie? Trzeba mu to wypomnieć – wszyscy powinni biegać Destroyerami, Spellhowlerami albo innymi Necrosami. Ktoś ma bardzo świecącą się broń albo epicką biżuterię? Na pewno kupił bezpośrednio od GMa, a ten to sprzedajna szuja i nie ma co grać na takim serwerze, więc setki godzin farmy do piachu i jazda od nowa na kolejnym serwerze. Ale spokojnie, minie miesiąc, dwa i ten sam sprzedajny admin zmieni nick, otworzy nowy serwer i gracze będą tam grali jak gdyby nigdy nic.

Ratunek Lineage 2

Podoba mi się również jak każdy gracz L2 wie jak w łatwy sposób przywrócić tę grę do czasów świetności – wystarczy wypuścić ją z ładniejszą grafiką na jakimś Unreal Engine 4 czy 5 i voila, pora na grind.

Kijowy system walki nie ma znaczenia. Wymagane setki godzin na powtarzalny, nudny grind nie mają znaczenia, przecież wystarczy zwiększyć szybkość expienia i wymieszać niedzielnych graczy ze spoceńcami w jakiejś końcowej lokacji – na pewno się polubią i będą walczyli na PvP jak równy z równym.

P2W też spokojnie można wyrzucić – na pewno zwrócą się miliony dolarów potrzebne na stworzenie gry właściwie od podstaw na nowym silniku. Z resztą P2W może zostać np. w postaci wymiany realnej kasy na walutę premium w grze, którą można handlować i można za nią zgarnąć grube miliony adeny, a za tą można kupować sprzęt i palić go w akcie hazardu. W końcu to tylko Pay To Progress, czyli szybszy rozwój, a że powoduje, że 10 godzin grindu jest warte 50 złotych to już nie ma znaczenia.

Najbardziej zabawne w tym wszystkim jest to, że koniec końców gracze L2 wybierają prywatne serwery pozbawione sensownej ekonomii i znaczenia każdej klasy. Są to serwery, które ustawieniami przypominają pierwszą, lepszą mobilkę albo jakiego koreańskiego MMOsa, ale oczywiście ta mobilka i MMOs są be, a Lineage 2 kozaczek.

lineage 2 w unreal engine 4

Czy warto zagrać w Lineage 2?

Czy warto zagrać w Lineage 2? Jeśli masz ochotę na świat, gdzie 90% czasu spędzisz klikając dwa przyciski, to jak najbardziej. Jeśli to dla ciebie zbyt skomplikowane, nie martw się – boty zrobią to za ciebie. Nie masz czasu na grindowanie przez 14 godzin dziennie? Wystarczy, że sprzedasz nerkę, a adenę kupisz na allegro, bo kto płaci, ten nie musi grać i się męczyć. Chciałeś grać postacią, która ci się podoba? Niestety musisz zagrać jedną z trzech najlepszych klas. Ale spokojnie – twoja klasa może będzie dobra… W następnej kronice… Albo jeszcze następnej… Albo nigdy. Gra solo? Zapomnij! Potrzebujesz albo kolegi buffera. A najlepiej jeszcze buffera do buffera. Na szczęście gierka jest stara, więc Twój komp uciągnie kilka okienek.

Tak naprawdę z plusów to w sumie tyle, że można posłuchać ładnej muzyki, ale ta jest na Spotify, więc nie ma potrzeby odpalania gierki.

Lineage 2 to idealna gra, która rozbija rodziny, niszczy związki i pochłania życie, ale daje też niesamowite emocje –  raz na 100 godzin, gdy dropnie ten jeden, wymarzony przedmiot.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
3 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie
py_
py_
1 miesiąc temu

W sumie jak się zastanowić, to trochę racji w tym jest, choć takie skrajne demonizowanie i szufladkowanie jako życiowych przegrywów, każdego kto w tą grę pocinał trochę na wyrost. Gust to raczej kwestia mocno indywidualna, a sama gra jednak potrafiła przyciągnąć. Osobiście przerabiałem w 90% czasu privy z rate minimum 10x. Te 1-5x to była strata czasu i faktycznie – nudny grind, zanim można było w ogóle zaznać nieco rozrywki (czyli PK i PvP).
Jak ktoś grał na pełnym ciśnieniu, bawiąc się w siege i „poważne” klany, to faktycznie tak to mogło wyglądać (vide jeden z moich kolegów, który potrafił „gonić chłopa” przez kilka dni i nocy pod rząd z krótkimi przerwami wymuszonymi potrzebami fizjologicznymi jak spanie, sranie i jedzenie – kąpiel można było pominąć).

Z mojej i znajomych strony – większość czasu to był bot, a reszta – czaty, trochę farmienia trainami w katakumbach, raz kiedyś jakiś pomniejszy raidboss kiedy wynajmowaliśmy sobie na dobę czy dwie całą kawiarankę urządzając LAN party. Kupić trochę adeny z allegro, wyexpić konto z bufferami dla wszystkich i można było organizować jakieś pomniejsze burdy na expowiskach ;p

Kwestia bardziej czego kto szukał. Bo gra oferowała zarówno coś dla ludzi z ciężkim autyzmem, jak i tych którzy chcieli zmarnować nieco wolnego czasu i oderwać się na chwilę od rzeczywistości w czasach kiedy wszyscy inni nałogowo grali w WoW’a, Tibię, CS’a czy Half-Life’a.

Ja tam niczego nie żałuję i dziś, po bodajże 15 latach przerwy, postawiłem sobie na własnym sprzęcie starego C6/Interlude na starych plikach OFF. W sumie nie wiem do końca po co, bo czasu na granie raczej brak, ale doświadczenie w rzeźbieniu w starych serwerowych, wyciekniętych plikach i extenderach do nich na co poświęcić było trzeba pół dnia wkurwiania przy kompilowaniu nowych plików bez backdoorów niezapomniane. Od WoWa ze znajomymi się odbiliśmy. Podobnie jak od Guild Wars.

Edytowano 1 miesiąc temu by py_
ARN
ARN
11 miesięcy temu

hahahahha 😀 zajebisty post! uśmiałem się jako wieloletni gracz l2, ale tak naprawdę właśnie tak wygląda to wszystko co opisałeś

majstik
1 rok temu

+1 😀

LIVE.

3
0
Chętnie poznamy Twoją opinię, dodaj swój komentarz :)x