Brak transmisji.
Spis treści

[YouTube] Warborne Above Ashes – Nowy Albion Online?

Wyobraźcie sobie połączenie Albiona Online z futurystycznym pseudosandboxem PvP w klimatach post-apo. Również za darmo, również po polsku. Warborne: Above Ashes to nowe MMORPG, którego premiera jest zapowiedziana na 19 września. Twórcy obiecują ogromne, dynamiczne bitwy PvP 24/7, bez typowych klas postaci i bez typowego grindu, za to z pełną swobodą rozgrywki – przynajmniej na tyle, na ile pozwoli Wam Wasz oficer i wyznaczone zadania w grze. Na wstępie dziękuję moim patronom i wspierającym za pomoc w powstawaniu tego materiału. Jeśli chcecie mieć jakąś korzyść ze wsparcia, to przypomnę o Instant Gaming, czyli stronie z kluczami, na której ► możecie wyhaczyć taniej gierki – zwłaszcze te, których cena nie została dostosowana do polskich realiów i cenowo plasują nas w okolicach Szwajcarii.

Zostaw łapkę, suba i komentarz. Nawet babcię możesz pozdrowić, a i tak wpłynie to pozytywnie na nasze zasięgi.

Odtwórz film na temat Następca Albion Online

Czy Warborne Above Ashes przypomina Albion Online?

Pierwsze skojarzenie wielu graczy to „Albion Online w wersji sci-fi” – i coś w tym jest. Warborne stawia na izometryczną kamerę i walkę rodem z MOBA, gdzie umiejętności zależą od założonego sprzętu, podobnie jak w Albionie. Nie uświadczymy tu tradycyjnych klas; dowolnie zmieniamy styl gry poprzez zmianę broni i pancerza. Tak jak w Albionie, możemy być tankiem, uzdrowicielem lub DPS-em na tej samej postaci – wszystko zależy od ekwipunku i tzw. Drifterów (o nich za chwilę). Walka nastawiona jest na PvP w małych, a najbardziej w dużych skalach – od potyczek 1v1 po masowe starcia 100v100 niczym słynne zergi w Albion Online. Mało tego, Warborn e kusi wizją częściowo otwartego świata z zajmowaniem terytoriów i miesiącami trwającymi kampaniami wojennymi, co przywodzi na myśl połączenie sandboxowej progresji Albiona z ogromnymi wojnami frakcji rodem z Planetside’a czy nadchodzącego ► Anvil Empires.

Oczywiście są też istotne różnice. Zamiast wojen gildii mamy sześć stałych frakcji, do których dołączają gracze, każda z własnymi bonusami. No i kwestia łupów po śmierci – w Albion Online w strefach PvP tracimy cały ekwipunek, a w Warborne tylko część (połowę zawartości ekwipunku i jeden lub dwa losowe elementy gearu, choć w późniejszej fazie rozgrywki strata jest jeszcze dotkliwsza). Dzięki temu każda porażka boli trochę mniej, co może zachęcić nowych graczy do ryzyka, choć hardcore’owcy mogą kręcić nosem na mniejsze stawki. Natomiast taki wybór twórców jest raczej racjonalny, bo tempo wydarzeń PvP w Warborne Above Ashes zapowiada się na nieco większe.

Natomiast warto zwrócić uwagę, że sam sprzęt również będzie łatwiej dostępny, bo poza tym, że gracze będą go tworzyć, to również sam system gry będzie go generował i wystawiał na aukcji, choć zapewne po wyższej cenie.

Bohaterowie, Drifterzy i ekwipunek – swoboda bez klas

Warborne kładzie duży nacisk na elastyczność rozgrywki poprzez system bohaterów nazwanych Drifterami. Do wyboru ma być ponad 40 unikalnych Drifterów, z których każdy posiada odmienne statystyki bazowe i zdolności specjalne – powiązane z jedną z trzech głównych cech: Siłą, Zręcznością lub Inteligencją. Nie ma jednak tradycyjnych klas – to, jaką rolę pełnimy w walce, zależy od ekwipunku i wybranego Driftera. Możemy swobodnie eksperymentować: ten sam bohater z ciężką zbroją i młotem stanie się powolnym tankiem, a wyposażony w karabin plazmowy i lekkie pancerze zamieni się w szybkiego strzelca. Twórcy chwalą się, że jeden gracz będzie mógł rozwinąć „jedną postać, która będzie mogła pełnić każdą funkcję”, bez konieczności tworzenia altów pod różne role. Dodatkowo w trakcie walki, jeśli zginiecie, będziecie mogli szybko wybrać kolejnego i kolejnego Driftera i w ten sposób będziecie mieli pod ręką 3.

Ekwipunek odgrywa kluczową rolę. Każdy typ broni daje własny zestaw umiejętności (jak np. dwuręczny miecz zapewni nam potężne ataki obszarowe, a łuk grad strzał z góry czy zwiększenie szybkości autoataków). Do tego dochodzi ponad 100 części zbroi podzielonych na 12 kompletów oraz dziesiątki gadżetów taktycznych. To trochę jak „destiny board” z Albion Online – mamy sporo kombinacji i buildów do stworzenia, według własnego stylu gry. Choć tu warto wspomnieć, że zewsząd pojawiają się głosy o przegięciu niektórych kombinacji i problemach z balansem.

Dodatkowo w Warborne pojawią się pojazdy i potężne istoty: możemy dosiadać ogromnych behemotów albo kierować machinami wojennymi, by przełamać linię wroga. Natomiast wspomnę tutaj jeszcze raz – kwestie indywidualne herosów jak ich build czy to w jakiej machinie się znajdują nie są tak istotne jak kompozycja całej gildii, całego zerga. To taktyka oficerów i przemyślane komponowanie drużyn będzie pełniło kluczową rolę, a nie zdolności indywidualnej jednostki. Oczywiście, aktywności w małej skali również będą, ale na pewno nie w takiej ilości  jak ma to miejsce teraz w Albion Online.

Ogromna mapa, sześć frakcji i nieustanna wojna

Świat gry – Driftmark – to rozległe pustkowia zwane Ashlands (Popieliska), pełne zgliszcz dawnych miast, wraków i wrogiej fauny. Mapa jest podzielona na regiony strategiczne, o które walczą frakcje. Gracz już na starcie musi wybrać jedną z sześciu frakcji: Ashen, Sirius, Emberwild, Shroud, Magnates albo Ironcreed. Każda frakcja ma delikatne pasywne bonusy i wpływa na styl gry frakcyjnych żołnierzy – dla przykładu Ashen zwiększa wytrzymałość i siłę oblężeń, Sirius ułatwia PvE (dodatkowe obrażenia przeciw mobom i szybsze zdobywanie łupów), Emberwild daje przewagi w szybkości przemieszczania i zbieractwie, Shroud wspiera skrytobójców (premia do skrócenia cooldownów i lepsza widoczność w nocy), Magnates to frakcja handlarzy (bonusy do zysków z rynku i doświadczenia), a Ironcreed przyciągnie inżynierów (szybsze badania technologiczne i więcej surowców z wraków). Wybór frakcji to nie tylko kosmetyka – wpłynie na nasze miejsce startu, dostęp do niektórych zasobów, kolejki do logowania w razie przepełnienia frakcji, a nawet na to, z kim częściej będziemy walczyć lub współpracować.

Walka frakcyjna to serce Warborne. Cała gra zaprojektowana jest wokół konfliktu tych sześciu stron. Celem nadrzędnym jest przejęcie kontroli nad centralną twierdzą zwaną Citadelą oraz kluczowymi punktami na mapie – takimi jak fabryki, wieże zasobów (tzw. Harvestery) czy bazy wydobywcze. Wojna toczy się non-stop i przypomina kampanię trwającą określony czas (podczas testów był to miesiąc trwania jednej “rundy” konfliktu). Jeśli któraś frakcja zdominuje pozostałe i „wygra wojnę”, następuje reset – mapa zostaje zresetowana, konflikt zaczyna się od nowa, a wszyscy ruszają do walki od początku. Taki cykl zapewnia świeżość rozgrywki i pozwala nowym graczom dołączyć do zabawy na równych prawach po zakończeniu kampanii.

A jak wyglądają same starcia? Na mapie nie ma instancjonowanych battlegroundów – potyczki wybuchają dynamicznie gdziekolwiek, czy to małe potyczki grupowe, zasadzki na samotników, czy głównie ogromne bitwy frakcji. System powiadomień o atakach na dany sektor pozwala reagować i zwoływać posiłki, ale nie ma sztywnych zasad co do rozmiaru czy czasu bitwy. Może zdarzyć się, że obrona jakiegoś miasta przerodzi się w kilkugodzinne oblężenie z udziałem setek graczy. Twórcy twierdzą, że ich technologia (Streaming Runtime Virtual Texturing) zapewni nawet 200 graczy naraz na ekranie bez laga – oby dotrzymali słowa, bo wiemy jak bywa z masowymi walkami w MMO. Natomiast w trakcie testów już zauważyłem pewne optymalizacje, które poczynili – przykładem było używanie umiejętności z miejsca, bez możliwości jednoczesnego ruchu. Nie wiem czy każda postać działa w ten sposób, ale moja działała i zdecydowanie ogranicza to informacje, które trzeba wymieniać z serwerem, ale oczywiście powoduje również, że system walki wydaje się nieco drewniany i mało responsywny.

Na testach chwalono płynność rozgrywki, choć pojawiały się też obawy o tzw. zergi (przewaga liczebna jednej strony) i długie czasy dobiegania na front. Deweloperzy zapowiadają jednak ciągłe dodawanie nowej zawartości – nowych pojazdów, behemotów, map czy trybów – tak aby kolejne wojny nie stały się monotonne. Wszystko to brzmi imponująco, choć czas pokaże, czy uda się zrealizować tak ambitną wizję globalnej wojny MMO, a przede wszystkim czy zostanie utrzymany balans między frakcyjny.

6 frakcji w warborne above ashes i ich bonusy

Warborne Above Ashes dla samotników?

Czy solo gracze lub małe gildie mają tu rację bytu? Wspomniałem o tym przy okazji porównania do Albiona. Warborne zdecydowanie premiuje współpracę – samotny wilk nie zdobędzie przecież twierdzy. Jednak nie każdy musi dowodzić armią: solo gracze mogą spełniać się jako zwiadowcy, zbieracze surowców, handlarze czy gankerzy polujący na niedobitków wroga. Mogą również wybrać się w mniejszej grupie na różnego rodzaju lochy. Dodatkowo frakcje takie jak Emberwild czy Shroud oferują bonusy właśnie pod styl solo/małych grup (mobilność, skradanie). Natomiast musicie zdawać sobie sprawę, że będziecie płotką w całym świecie Warborna i często będziecie musieli ustępować masie.

Twórcy muszą uważać, by rozgrywka nie stała się zbyt hermetyczna dla nowych i niezrzeszonych graczy i to będzie prawdziwy test dla Warborne po premierze. Ile razy już widziałem serwery zdominowane przez jedną z frakcji w ► World of Warcraft, sojusz w ► Lineage 2 czy frakcję w New World.

Monetyzacja – darmowa gra, ale czy bez Pay-to-Win?

Warborne Above Ashes jest grą azjatycką, a więc nieodzownym elementem produkcji będzie monetyzacja. Nie znamy wszystkich szczegółów i to, co widzieliśmy na serwerach testowych może odbiegać od tego, co zobaczymy po premierze. Na pewno dostępna będzie subskrypcja, która daje sporo bonusów – mniejsze podatki, więcej doświadczenia czy możliwość odebrania codziennej nagrody ze sprzętem czy innymi przyspieszczami.

Istnieje również cały dom aukcyjnym, w którym będziecie mogli kupić schemat pozwalające rozwinąć Waszego bohatera poprzez odblokowanie nowych sprzętów, kupienie nowych sprzętów, potek i czego tam sobie zamarzycie. Oczywiście, możecie tam również sami sprzedawać przedmioty i dzięki temu zdobywać walutę premium bez płacenia – będzie to istotne zaraz po premierze. Ale w miarę tego jak podaż przedmiotów z gry będzie wzrastać, a ich cena spadać, tym więcej będziecie mogli kupić owych elementów po prostu przez walutę premium, którą kupicie za dolarki. Działa to jak w każdej innej grze MMORPG, która pozwala na wymianę przedmiotów z gry na realną kasę i w drugą stronę, czyli czas poświęcony w grze się dewaluuje. Na plus w tym przypadku jest sezonowość i reset po zakończonym konflikcie, który odświeży ekonomię i zgasi nieco znaczenie waluty premium.

Zobaczymy jak monetyzacja będzie wyglądała w przyszłości i jakie jeszcze elementy pojawią się w Item Shopie. Nie byłbym tutaj optymistą. Zwróciłbym również uwagę na oznaczenie Steama, że gra zawiera zakupy oparte o losowości. Może się to tyczyć skrzynki z subskrypcji, mogą to być jakieś losowe skiny, ale do tej pory spotkałem się z tym oznaczeniem w takich MMORPGach jak Black Desert Online czy Realm of the Mad God, które w żadnym wypadku nie uchodzą za wzór cnót monetyzacyjnych. Zresztą co Wam będę pierd***ł, po prostu nie oczekujcie zbyt wiele od azjatyckiego MMORPGa pod kątem monetyzacji. Jak to mówią twórcy “pieniądze mają siłę”.

p2w item shop w warborne above ashes

Czy warto zagrać w Warborne Above Ashes?

Warborne Above Ashes to produkcja dla ludzi, którzy odnajdą się w wielkich gildiach i którzy lubią mniej otwartą strukturę rozgrywki niż miało to miejsce w ► Albion Online. W Warborne Above Ashes cele są jasno wyznaczone, wiadomo, w których punktach toczą się walki, a sporo zawartości wymaga po prostu odczekania.

Nie jest to typowy MMORPG, do którego się logujesz i przemierzasz świat w poszukiwaniu przygód. Jest to mocno ustrukturyzowana gra MMO, w której cele są jasne, choć jest ich równolegle sporo – możecie wydobywać materiały, zabić jakiegoś bossa czy rozwijać swoją bazę, ale na końcu i tak premiowana jest współpraca w dużej skali i gra wręcz wymusza na Was najpierw przejście rekrutacji na Discordzie do jakiejś gildii, a dopiero potem odpalenie gierki na poważnie. Następnie rodzi się pytanie jak ten cały konflikt na 6 frakcji zostanie zbalansowany i czy przegrywające nacja przypadkiem od razu nie przeniesie się do wygrywającej frakcji albo po prostu opuści grę. Po tym wywodzie pewnie się domyślacie, że nie jest to mój typ gry, ale miejmy nadzieję, że zgrane gildie będą miały dobrą zabawę.

Jakie są Wasze przeczucia w stosunku do Warborne’a? Będzie zbawca gatunku i next gen czy nie bardzo? Wszystko zweryfikuje się w nadchodzących tygodniach.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie

Autor tego wpisu nie nadaje obecnie na żywo.

0
Chętnie poznamy Twoją opinię, dodaj swój komentarz :)x