MMORPG, w którym od pierwszego poziomu możesz tłuc się na PvP i przy tym rozwijać postać, to prawdziwa rzadkość. Pewnie dlatego zaraz po upadku oficjalnej wersji Warhammera Online powstał prywatny serwer Return of Reckoning – i co najlepsze, działa legalnie po dziś dzień. W tym materiale opowiem, z czym to się je, czy jest tam z kim grać i czy fani klepania bossów oraz biegania po lochach też znajdą coś dla siebie.
Bardzo dziękuję za wsparcie na patronite, na Twitchu oraz w komentarzach pod filmami. Te ostatnie inspirują do kolejnych materiałów i pomagają dotrzeć do nowych widzów. Jeśli masz moc i energię, zostaw po sobie kilka słów, drogi Widzu.
Historia powstania Return of Reckoning
Tę historię z reaktywacją Warhammera warto poznać, bo takie akcje nie są powszechne. Oficjalna wersja Warhammera Online funkcjonowała przez 5 lat i w 2013 roku została zamknięta… Z różnych powodów, najczęściej przytaczanymi są problemy techniczne i te związane z balansem. Załoba jednak nie trwała długo, bo zaledwie pół roku później fani odpalili swój własny serwer Return of Reckoning.
RoR powstał z inicjatywy fanów, ale co ważne – wszystko odbywa się zgodnie z zasadami licencji Warhammer, więc projekt jest legalny. Twórcy rozwijają serwer we własnym tempie jako wolontariusze, a to oznacza brak jakiejkolwiek monetyzacji. Żadnych skinów, żadnych boostów – monetyzacja tu po prostu nie istnieje! Nie możecie nawet dobrowolnie wesprzeć twórców. Właśnie dlatego Return of Reckoning trafił do jednego z moich ostatnich filmów o MMORPG bez P2W. Taka monetyzacyjna perełka to dziś prawdziwa rzadkość.
Początki rozgrywki w Warhammer Online
Koniec lekcji historii, przejdźmy do rozgrywki. Warhammer Online ma bogaty lore, o którym Wam niewiele powiem, bo się na nim nie znam, ale dość wiedzieć, że jest to uniwersum pełne wojen i konfliktów i nie inaczej jest również w Return of Reckoning. Nic dziwnego, że już na starcie musimy opowiedzieć się po jednej z dwóch stron – Orderu albo Chaosu.
Każda frakcja skupia trzy grupy rasowe, a każda grupa oferuje cztery klasy. Po skomplikowanych obliczeniach w AI wyjdzie nam łącznie aż 24 różne klasy postaci. Każda ma swoje unikalne mechaniki – np. orczy Choppa wpada w szał bojowy, zadając i otrzymując coraz większe obrażenia w miarę trwania walki, a mój Disciple of Khaine wspiera aurami sojuszników i leczy się poprzez atakowanie, zarządzając przy tym zasobem „dusz” zużywanych na leczenie lub obrażenia.
Brzmi skomplikowanie, ale różnice między klasami polegają głównie na sposobie użycia umiejętności, a nie odczuciach z samego klikania. Walka w Warhammer Online to dość archaiczny system tab-target. Czuć lekkie opóźnienie po wciśnięciu skilla, rotacje są ospałe – przypomina to np. Lord of the Rings Online i inne starsze MMORPG. Za to taki „wolniejszy” typ walki ma pewną ogromną zaletę… ale o tym za chwilę.
Masowe PvP od startu
Warhammer to świat ciągłego konfliktu – czyli idealne miejsce dla miłośników PvP. Tworzycie postać, robicie kilka zadań na rozgrzewkę i po kilkunastu minutach możecie już kliknąć opcję War Report, która pokazuje, gdzie aktualnie toczą się walki w świecie gry. Swoją drogą, praktycznie o każdej porze dnia znajdzie się tam kilka bitew do wyboru. Wystarczy wskazać interesujący Was konflikt i teleportować się prosto na pole walki.
Tam zaczyna się prawdziwa zabawa – tryb Realm vs Realm. Order kontra Chaos na rozległych mapach podzielonych na poziomy (tiery). Każda mapa różni się terenem, klimatem i celami, choć głównym zadaniem jest przejmowanie kontrolnych punktów oraz atak/obrona twierdz.
Zaczynamy od Tier 1, a potem odblokowujemy kolejne obszary: T2, T3 i T4. Każda bitwa ma znaczenie, bo wszystko działa tu jak przeciąganie liny. Gdy jedna frakcja mocno dominuje, w końcu odblokuje możliwość oblężenia stolicy wroga. Jeśli oblężenie zakończy się sukcesem, przeciwnicy lądują w obozie pod gołym niebem, a cykl wojny zaczyna się od nowa.
Makro walka
W starciach Realm vs Realm walczy nieraz kilkuset graczy naraz. Dołączamy do warbandu (rajdowej drużyny 24-osobowej) i trzymamy się lidera – w takiej skali system walki Warhammera ujawnia swoje plusy.
Mimo że Warhammer Online ma swoje lata, walka i infrastruktura sieciowa dają radę nawet przy bitwach 200 vs 200. Jasne, zdarzają się lagi czy desynchronizacje, ale generalnie wszystko znośnie funkcjonuje. Silnik gry najwyraźniej zmniejsza częstotliwość komunikacji z serwerem przy większym tłoku – im więcej ludzi w okolicy, tym większe opóźnienie działania skilli i mniejsza responsywność. Ale koniec końców, masowe bitwy to tutaj klasyka.
Dla mnie jest tu jednak pewien zgrzyt: po prostu nie jestem fanem zergów. Gdyby było inaczej, pewnie nie narzekałbym tak na Throne and Liberty czy inne tytuły. Lubię, gdy o zwycięstwie decydują mikro elementy: moja własna biegłość w prowadzeniu postaci i zgranie w małej grupie. W zergu wygrywają raczej elementy makro: dowodzenie warbandami, dobór klas, czysta strategia. Trochę jak MMORPG-owa wersja slither.io, gdzie większe grupy zjadają mniejsze albo zastawiają na nie pułapki. Człowiek czuje się wtedy tylko pionkiem – często bez większego wpływu na wynik, bo zwykle i tak wygrywa liczniejsza armia. Nie moja bajka.
Mikro walka
Trzeba mieć świadomość, że właśnie wspomniane Realm vs Realm są główną zawartością gry i to tam najwięcej graczy się bawi. W pewnym momencie jednak zergowość schodzi na dalszy plan. W trakcie oblężenia miasta walki dzielą się na instancjonowane potyczki 24 vs 24, gdzie liczy się zgranie całej drużyny, dobry skład klas i realizacja celów scenariusza.
Jeśli chcecie coś w jeszcze mniejszej skali i mniej zorganizowanego, to możecie również zapisać się na scenariusze. Tam toczą się walki 6vs6 czy 12vs12.
A co z PvE?
No dobrze, zapytacie – czy Warhammer Online oferuje coś dla tych, którzy wolą bić potwory zamiast innych graczy? Teoretycznie tak. Uniwersum Warhammera aż prosi się o epicką eksplorację, lochy, bossy… Jednak w praktyce, podczas levelowania doświadczyłem PvE w niewielkim stopniu. Owszem, zrobiłem trochę questów, zajrzałem do paru lochów i pozwiedzałem świat. Ale społeczność skupia się głównie na PvP, więc we wczesnym etapie gry PvE pełni jedynie rolę dodatku do PvP. To po prostu alternatywna ścieżka progresji.
Można rozwijać bohatera wyłącznie przez PvE i zdobyć porównywalny sprzęt co z PvP (czasem nawet lepszy), ale problemem jest znalezienie ekipy. Nowy gracz bez gildii może mieć ciężko, bo większość graczy robi lochy dopiero na maksymalnym poziomie. Na endgame pojawiają się też specjalna strefa łącząca PvE i PvP – kraina Nieumarłych, która jest kontrolowana przez jedną frakcję. Możecie tam bić potężnych bossów z unikalnym lootem, ale trzeba mieć się na baczności, bo przeciwnicy tylko czekają, by najechać ten teren i zamienić Wasze polowanie na bossy w kolejną krwawą jatkę między graczami.
MMORPG dla wybranych
Return of Reckoning sprawia wrażenie, jakbyśmy grali na prywatnym serwerze PvP. Teleportujesz się od razu na pole bitwy, dostajesz odznaki za zabitych wrogów i wymieniasz je na sprzęt. Interfejs nagród, podział lokacji i rozmieszczenie NPC-ów są mało czytelne – istny chaos (może dlatego, że grałem po stronie Chaosu?). Na szczęście twórcy zdają sobie z tego sprawę. Już w trakcie mojej gry wprowadzili kilka poprawek i wypuścili filmik objaśniający nowy system nagród za PvP, żeby nieco to wszystko uporządkować.
Jeśli chodzi o klimat, nie oczekuj tu klasycznej przygody rodem z innych MMORPG. Nie zaczynasz w zapyziałej wiosce ani nie tłuczesz szczurów dla pierwszego, prostego miecza. Tutaj od początku chodzi o masową jatkę PvP. Warhammer dba, byśmy ciągle mieli gdzie skrzyżować miecze z wrogiem. Gra obrała konkretny kierunek i dobrze się go trzyma – dzięki temu nawet w zergach trafiają się epickie akcje. Wyobraźcie sobie obronę kluczowego punktu: od tego zależy zwycięstwo, wokół sami wrogowie, paski życia sojuszników topnieją w oczach… aż tu nagle na tyły wrogiej armii wpada odsiecz i w minutę rozbija cały zerg! Takie momenty potrafią zapisać się w pamięci (nawet mojej, choć zergi to nie mój jednorożec).
Rozwój herosa
Przy tej całej zabawie PvP cały czas rozwijacie bohatera. Wasz heros jest określany dwoma poziomami – jeden wbijacie przez dowolne aktywności, a drugi z nich, renomę, zdobywacie tylko przez PvP. Przejście przez wszystkie poziomy zajmie Wam sporo czasu, zwłaszcza jeśli chodzi o poziom związany z rozgrywką gracz kontra gracz, i to jest świetne. Etap wbijania poziomów nie jest tylko przykrym obowiązkiem do odbębnienia, ale gdy tylko skończycie przygodę z mapami T1, zaraz lądujecie na T2, T3 i T4 i tam już mierzycie się z najpotężniejszymi bohaterami Warhammera i macie realny wpływ na konflikt międzyfrakcyjnej wojny.
Oczywiście starzy wyjadacze mają przewagę poziomów i ekwipunku, ale pamiętajmy – Warhammer stawia na grę drużynową i ma wbudowane systemy skalowania, więc nowicjusz nie jest tu kompletnie bez szans. Poza tym w mniejszych scenariuszach matchmaking dobiera graczy o zbliżonym doświadczeniu.
Za wszystkie potyczki zgarniacie wcześniej wspomnianą walutę, za którą kupicie ekwipunek. Do wyboru jest kilka zestawów zbroi o różnych statystykach i bonusach setowych. Dodatkowo każda klasa dysponuje drzewkiem specjalizacji, w którym odblokowujemy kolejne pasywki i unikalne zdolności. Przykładowo, mój Disciple of Khaine może spełniać różne role: typowego healera, defensywnego healera z tarczą albo DPS-a z dwoma ostrzami. Jest z czym kombinować i eksperymentować. Cała droga od zera do bohatera przebiega na luzie, bez presji, żeby natychmiast gonić endgame.
Retro MMORPG
Warhammer Online Return of Reckoning to mimo wszystko leciwe MMORPG i to czuć w trakcie walki czy podczas podziwiania widoczków. W trakcie Realm vs Realm bez instalacji dodatkowych addonów ciężko rozeznać się w sytuacji. I tak, mamy tutaj addony, choć oczywiście nie jest to rozwinięte w takiej skali jak World of Warcraft. Tutaj chodzi głównie o załatanie ułomności interfejsu i braku udogodnień niż zawalenie całego ekranu setką kolorowych wskaźników.
Ciekawostka: można nawet podrasować grafikę gry. Dzięki nakładce Vulkan i shaderom typu ReShade da się poprawić oświetlenie, ostrość detali albo nałożyć ulubione filtry. Wrzucę w podpiętym komentarzu link z instrukcją, jak to zrobić. Tylko uważajcie, żeby przez przypadek nie kliknąć w tier listy – bo zostaniecie wyklęci z Antymety.
Niestety, gra ma też sporo bugów. Łatwo zablokować postać w teksturach, niektóre potwory potrafią stać jak włócznia w trupie (albo zrespić się pod ziemią), a animacje czasem rozjeżdżają się z efektami. Takich baboli jest więcej – na szczęście głównie irytują, zamiast całkiem psuć rozgrywkę.
Czy warto zagrać w Warhammer Online?
Warhammer Online: Return of Reckoning to gra dla tych, którzy lubią PvP – i to od pierwszych minut rozgrywki. Jeśli do tego jesteś fanem świata Warhammera, tym lepiej. Musisz jednak pamiętać, że RoR skupia się na konflikcie frakcji, a nie na swobodnej eksploracji czy epickich questach fabularnych.
Dzięki temu gierka jest mocno zdefiniowana i to, na czym się skupia, robi dobrze, ale też przez to absolutnie nie jest dla każdego. Natomiast trzeba mieć świadomość, że w sferze ciągłego PvP od pierwszych poziomów ma nowszych konkurentów jak np. Guild Wars 2 w trybie wojny światów czy Albion Online w wielu aktywnościach w otwartym świecie. W mniejszej skali PvP MMORPGowa konkurencja jest jeszcze większa.
Mimo to Warhammer Online Return of Reckoning codziennie wita 1000 graczy w swoich progach. Być może przez unikalne uniwersum Warhammera, może przez filozofię klas, może przez czystą nostalgię, a może przez monetyzację, która jest absolutnie czysta jak łza. A może jest po prostu dobrym PvP MMORPGiem, do którego możesz zalogować się w dowolnym momencie i masz pewność, że jest gdzie przelać krew elfów i przy okazji zbudować epickie wspomnienia z obrony fortu ostatkiem sił. A tych wspomnień w przyszłości może być jeszcze więcej, dzięki pracy devów, którzy nie tylko naprawiają balans, ale wprowadzają również całkowicie nowe elementy jak chociażby całe lochy.
Dajcie znać co Wy sądzicie o gierce.
Jeśli materiał się spodobał zostawcie łapkę w górę i do następnego.