Brak transmisji.
Spis treści

[YouTube] World of Warcraft Midnight – Czy warto zagrać?

World of Warcraft Retail to jest słaby Warcraft, ale niezłe MMO. W Midnight prędzej natkniemy się na vege jedzenie niż na orka furiata walczącego za swój lud. Czasy się zmieniły, WoW się zmienił i wciąż wiele fanów klasycznego World of Warcraft nie jest w stanie zaakceptować tego, co stało się z ich ukochaną produkcją. Z resztą Ci z Retaila też nie pozostają dłużni i koniec końców okazuje się, że Warcraft to faktycznie świat wojennego rzemiosła tyle, że pomiędzy Retailowcami i Classicowcami na czacie na Twitchu czy w komentarzach na YouTube. Postarajmy się jednak wgryźć w Retaila nieco głębiej. Zapraszam na pierwsze wrażenia.

► Subskrybcja od Instant Gaming (współpraca).

Zostaw łapkę, suba i komentarz. Nawet babcię możesz pozdrowić, a i tak wpłynie to pozytywnie na nasze zasięgi.

Odtwórz film na temat world of warcraft midnight

Czym jest World of Warcraft Retail?

Może niektórzy z Was zastanawiają się czym jest ten klasyk i Retail. Retail to po prostu najnowsza, dostępna wersja gry. Classic z kolei to stare dodatki World of Warcraft z nieco odświeżonym silnikiem, w które można zagrać opłacając abonament. Jeśli jesteście ciekawi doświadczeń jakie towarzyszą w trakcie gry w Classica, to nie ten film. Natomiast nagrałem inny, o wersji ► Hardcore, gdzie ginąć tracisz postać, więc zapraszam do nadrobienia.

W Midnight, czyli Retaila, można na początku zagrać za darmo, do 20 poziomu. Możecie więc przetestować kilka klas postaci, sprawdzić czy podoba Wam się walka, grafika, stylistyka i tak dalej. Potem możecie kupić abonament. Przy okazji możecie sprawdzić linka od ► Instant Gaming, gdzie często można wyrwać dwa miesiące abonamentu taniej niż na Battlenecie. Po zakupie możecie grać dalej, aż do 80 poziomu, czyli tuż przed startem najnowszego dodatku. Jeśli gra Ci się przestała podobać, to zawsze w ramach abonamentu możesz sprawdzić Classica. Jeśli natomiast dalej się dobrze bawisz, to nie zostało nic innego jak zakupić dodatek Midnight. I to z tego dodatku podzielę się wrażeniami.

wow midnight retail

Tożsamość klas postaci

Najcięższym wyborem przy starcie każdego dodatku do WoWa jest wybór klasy postaci. Wynika to z tego, że przez te wszystkie lata tożsamość każdej klasy została mocno zarysowana. Każda czymś do siebie zachęca. Weźmy takiego Unholy Death Knighta, który w Midnight rozsiewa plagę i maszeruje wraz z małą armią podwładnych. Albo mojego ukochanego przez lata Monka, który okłada przeciwnika kombinacjami ataków i jest szalenie mobilną postacią.

Natomiast w dodatku Midnight wybrałem kapłana cienia, który rzuca czary zadające obrażenia w czasie, tzw. DOTy, a także od czasu do czasu przybiera formę pustki i zadaje również spore obrażenia bezpośrednie. Każda z tych klas jest stosunkowo inna do gry i mówię o tym dlatego, że mimo, że Retail to Tab Target, to jest to bardzo responsywny i dynamiczny Tab Target. Wiele umiejętności można używać w ruchu, często dostajemy jakieś wzmocnienia i szybko musimy użyć konkretnego skilla. Musimy odpalić defensywkę czy ofensywkę, gdy jest na to moment w fazie walki z bossem. Jednym zdaniem jest to aktualnie prawdopodobnie najlepszy Tab Target w gatunku MMORPG.

Co ciekawe w Midnight doczekaliśmy się uproszczenia warsztatu umiejętności wielu klas. Z ciekawości sprawdziłem chociażby mojego Monka, którego pamiętam jeszcze sprzed kilku dodatków i moim zdaniem zmiana na plus. Została zachowana głębia podstawowej rotacji umiejętności, a usunięte zostały skille, które były dorzucone na siłę, ale trzeba było ich używać, bo były po prostu mocne. Teraz mamy po prostu klejenie kombinacji z kopniaków i uderzeń, bez konieczności wysyłania jakichś kul chi, które trzeba było jeszcze inkantować, a tym samym walka traciła tempo.

Natomiast jeśli chodzi o kapłana, to tutaj mam mieszane uczucia. Sama w sobie rotacja jest przyjemna, satysfakcjonująca, czujemy się jak naczynie magii pustki, które wręcz eksploduje niszcząc wszystko dookoła. Brakuje mi jednak rozróżnienia rotacji na pojedynczy cel i na grupę. Jednak nie jest to coś, co zostało zmienione przed Midnight, ale już przez wcześniejsze dodatki, a w Midnight zostało tylko dopełnione. Przez to, że mamy jedną rotację na wszelkie warunki bojowe, może się to znudzić, a my nie musimy podejmować trudnych decyzji zmiany z rotacji na pojedynczy cel na rotację na wiele celów. Robimy w kółko to samo, jest bardzo liniowo. Mimo wszystko jestem niemal przekonany, że każdy, kto nie jest bardzo negatywnie nastawiony do Tab Targetu, znajdzie gdzieś tam postać, która będzie dawała mu mnóstwo frajdy.

wow tożsamość klas

Granie jednym przyciskiem

Generalnie podstawowe rotacje każdej klasy są dość proste. Dopiero w miarę doświadczenia widzimy, gdzie możemy np. przyoszczędzić na Global Cooldownie, jak wycisnąć 100% na samym początku walki w tzw. Openingu i tak dalej, i tak dalej. Dlatego też nie rozumiem zamysłu Single Button Rotation, czyli funkcji, która sama robi za Was rotację. 

Tutaj zawsze pojawia się argument, że jest to zrobione dla graczy niepełnosprawnych. Ale ja nie jestem niepełnosprawny, przynajmniej fizycznie, i gram w grę dla pełnosprawnych. Jeśli robisz z produkcji produkt dla niepełnosprawnych, to musisz liczyć się z tym, że Ci pełnosprawni stracą zainteresowanie i będą czuli się niedocenieni.

Dlaczego tak się może zdarzyć przy Single Button Assistance? Ano pełnosprawny, nowy gracz, wchodząc do gierki zaczyna korzystać z asysty. Kręci jakieś tam obrażenia, ale w pewnym momencie okazuje się, że są nie wystarczające, bo asystent ma swoje ograniczenia. Gdy będzie chciał przejść na rozgrywkę manualną, to jego obrażenia polecą na łeb na szyję dopóki nie zdobędzie nieco doświadczenia, ale ten moment może już nie nadejść, bo gracz straci motywację, bo właśnie został ukarany za swoją motywację do nauki gry. Jest to po prostu słaby system, jeśli rozpatrujemy go jako system obniżający próg wejścia.

W dodatku owy gracz pomyśli sobie, że po co on ma się przemęczać jak ktoś inny w jego drużynie wciska tylko 1 przycisk. Nie jest to walka oparta o równe zasady. Jest jeszcze inna opcja, wpisze sobie w YouTube najlepsze postacie pod 1 przycisk, bo tak, takie filmy też się pojawią. I nie, nie trzeba być niepełnosprawnym, żeby je oglądać. Oglądają je setki tysięcy ludzi i setki tysięcy korzystają z 1 przycisku z lenistwa. Pojawia się mnóstwo komentarzy, że gracze dochodzą do całkiem niezłych osiągnięć w Endgamie korzystając z jednego przycisku. Mi osobiście zabiera to dużo satysfakcji z moich osiągnięć, gdy wiem, że ktoś osiąga podobne wyniki naciskając jeden klawisz i nie zgłębił nawet swojej postaci.

Niby możesz walczyć manualnie, osiągać lepsze wyniki, ale lwią część kontentu możesz zrobić grając automatycznie, więc po co się przemęczać? Przecież gra Cię za to nie wynagrodzi i czujesz się jak frajer. Tym bardziej jest to niezrozumiałe dla mnie, gdyż Blizzard w Midnight postanowił ograniczyć zewnętrzne narzędzia takie jak Addony. Tymczasem zaimplementował system, który właściwie gra za Ciebie.

jeden przycisk midnight

Eksploracja

Eksploracja w Retailu jest na wysokim poziomie, jeśli chodzi o dopaminę. Macie mnóstwo obiektów, Questów, wydarzeń czy elitarnych przeciwników na mapie i gdy zainstalujecie takiego Addona jak RareScanner, to lecąc nisko nad ziemią macie dyskotekę w remizie. Możecie zdobywać sprzęt, kosmetyki, wierzchowce, poszerzać wiedzę w profesjach zbierackich i wytwórczych. Jeśli ktoś lubi kolekcjonerstwo, to zabawy jest mnóstwo.

Natomiast nie jest to eksploracja, która mi się podoba. Wynika to z tego, że w grze MMORPG oczekuję interakcji z innymi graczami podczas tej eksploracji. Chcę poczuć, że jest to wirtualny świat mieszczący setki graczy. Pomijając fakt, że w Retailu większość kontentu w otwartym świecie możecie zrobić solo, to właśnie latanie jest dużym minusem. 

Właściwie działa to jak teleportacja od punktu do punktu, bo wierzchowce poruszają się z chorymi prędkościami. Gdy chcecie zrobić Quest albo wydarzenie pikujecie w dół i tuż po wykonaniu zadania wzbijacie się w górę i tak w kółko. Interakcja z innymi graczami jest ograniczona do absolutnego minimum. Retail nie widzi żadnej wartości w podróży, a tymczasem to właśnie podróż jest bardzo istotnym elementem w grach RPG takich jak Kingdom Come, Red Dead Redemption, bo buduje immersję i wgryza, łączy nas ze światem. W Retailu ziemię traktujemy jak hotel, odbębnić Quest na szybko i z powrotem w górę.

Ktoś powie – to skoro Ci się nie podoba, to nie lataj. Tyle, że to gra MMORPG i co z tego, że ja nie będę latał, jak inni będą i interakcji i tak nie będzie, a po mojej stronie zostanie poczucie marnowania czasu i znowu będę czuł się jak frajer z marzeniem ziemnej podróży. A szkoda, bo lokacje potrafią być ładne, nawet fani klasycznej wersji mogą poczuć ukłucia nostalgii, bo w końcu mamy odświeżone Eversong Woods czy Zul’aman. Gdy do tego dodamy muzykę, to można się rozpłynąć.

Starsze dodatki szły w kwestii latania na pewną ugodę. Otóż latanie w najnowszych krainach było możliwe dopiero później, gdy wykonaliśmy odpowiednie zadania, a krainy w pełni zeksplorowaliśmy. Dzięki temu na spokojnie można było przyjrzeć się dziełom inżynierów z Blizzarda, a i interakcje z graczami były na porządku dziennym. Niestety od kilku dodatków nie ma to już miejsca i jedyna interakcja z graczami to instancje lochów, rajdów czy PvP. Nawet przy banku czy domu aukcyjnym potrafi być pusto, bo Retail oferuje wierzchowce, które mają dostęp do tych usług i wcale nie trzeba się fatygować do miasta.

Dragon Glyph w World of Warcraft

Fabuła i leveling

Etap wbijania poziomów w Retailu nie ma znaczenia. Mamy skalowanie potworów do naszego poziomu, możemy wybrać kilka różnych dodatków, na których chcemy wbijać poziom. Sam sprzęt, który zdobywamy w trakcie levelowania zmieniamy jak rękawiczki, więc czasem nawet nie spojrzymy co nam wypadło. Albo podmieniamy dopiero jak nagrodzimy takich lepszych przedmiotów kilka.

W samym Midnight nowy gracz wbije maksa pewnie w jakieś 15 godzin. Dzieje się to głównie przez wykonywanie głównego zadania. Owe główne zadanie prowadzi nas dość swobodnie przez wszystkie regiony, a jeśli chcemy w każdej chwili możemy się wybrać do jakiegoś lochu drużynowego, solowego czy możemy po prostu zrobić poboczne zadania.

Jeśli chodzi o fabułę, to mam podobne zdanie jak w poprzednim dodatku. Pewnie się naczytaliście, że WoW przemyca na każdym kroku jakieś lewicowe ideologie, skupia się na akceptacji siebie, na miłości, przyjaźni i zrozumieniu drugiej osoby… I to jest prawda. Na każdym kroku. Każdy dialog jest przesycony emocjami, jest infantylnie i ckliwie. Postacie przechodzą przemiany z nawet ciekawych bohaterów, kierowanych instynktami, do bezpłciowych, spokojnych i nudnych.

I tak jestem w szoku, że główna antagonistka, Xal’atath, ma w sobie sporo szaleństwa i potencjalnie wydaje się interesującym bohaterem. Jednak poza tym, to jakoś w połowie dodatku straciłem totalnie zainteresowanie wydarzeniami fabularnymi. Jeśli chcecie faktycznie zagrać w MMORPG z ciekawą historią z wyborami, to ► obczajcie Star Wars The Old Republic, o którym nagrałem kiedyś film.

Natomiast odejście od świata wojennego rzemiosła ma również swoje plusy – chociażby w postaci różnorodności zadań pobocznych. Skoro nie musimy się skupiać na obronie ojczyzny, honoru czy swoich braci, to zadania mogą polegać np. na wrzucaniu rybek do stawu czy na jeżdżeniu po kretowiskach. Przejdźmy jednak do prawdziwej istoty Retaila, czyli Endgame’u.

Bogactwo Endgame

Endgame w Retailu to tak w praktyce wszystko, co się liczy dla zapalonych graczy. Jednak casualowi gracze wciąż będą mieli sporo do roboty jeszcze przed owym docelowym endgamem – zdobywanie osiągnięć, odblokowywanie wierzchowców i skórek pancerzy, wykonywanie pobocznych zadań, eksplorację czy w końcu dekorowanie własnego domu.

Przyznam szczerze, że podczas kilkudziesięciu godzin spędzonych na moim kapłanie cienia, nie miałem okazji ogarnąć swojej chaty. Robiłem to jeszcze na alfie Midnighta i dość powiedzieć, że macie tam ogrom swobody w dekorowaniu wnętrza, zewnętrza i małej działki wokół domostwa. Dodatkowo w Midnight każda frakcja w każdej strefie oferuje, poza przedmiotami przydatnymi dla bohatera, przedmioty dekoracyjne dla Waszego domostwa. Jeśli ktoś lubi te klimaty i zapomni, że to Warcraft, to zabawa może być przednia.

Poza Housingiem mamy kilka innych standardowych aktywności:

  • Lochy 5-osobowe w różnych poziomach trudności. W tym najbardziej lubiane przez nieco bardziej zaangażowanych graczy, czyli lochy mityczne. Niedługo po tym filmie startuje sezon, więc prawdziwa zabawa dopiero się zacznie.
  • Do dyspozycji są również Delvy, czyli również lochy, ale nawet dla solo graczy. W praktyce możecie tam zabrać do 4 innych kumpli.
  • Oczywiście pojawią się rajdy dla minimum 10-osób.
  • W Midnight pojawiła się nowa mechanika Prey, czyli polowania na potężniejszych przeciwników. Lecicie do regionu, w którym jest Wasz cel, wykonujecie zadania, a na końcu toczycie pojedynek. Lubię takie klimaty, aczkolwiek na moment nagrywania tego filmu mamy tylko zwykły i trudny poziom trudności i dość powiedzieć, że trudny wcale nie jest trudny. Być może 17 marca polowanie zaskoczy poziomem koszmar.
  • Dodatkowo macie również PvP. W midnight pojawiła się nawet strefa PvP, gdzie w teorii można nieco więcej powalczyć i przy okazji wykonywać wydarzenia, które nagradzają Was rozwojem w sferze PvP.
  • Oczywiście są również pola bitew czy areny. Wkrótce wystartuje również ranking moich ulubionych Solo Shuffle dodanych kilka dodatków temu, gdzie solo zapisujemy się na arenie i dobieram nam dwóch innych kompanów.
 

Ten dodatek upłynie mi właśnie pod znakiem rozgrywki gracz kontra gracz. Przyznam szczerze, że mam poczucie, że walka na PvP jest nieco chaotyczna, ale może to wynikać głównie z mojego braku doświadczenia po latach. Bez wątpienia jednak potrafi być satysfakcjonująco, gdy moja chmara cieni swobodnie leci w stronę armii wroga, a ja na końcu ląduje na pierwszym miejscu w rankingu pod kątem obrażeń. Zobaczymy jak się będzie sprawa miała, gdy wrócę do Solo Shuffle.

Tak czy inaczej jest co robić, aczkolwiek trzeba mieć świadomość, że wiele mechanik w Retailu ma dość leniwy system skalowania trudności. Po prostu mamy przeskalowane punkty życia przeciwników i zadawane obrażenia, czasami jakąś dodatkową umiejętność lub pasywną przeszkadzajkę. Nie jest to w żadnym wypadku tak, że z czasem nagle odblokowujemy zupełnie inny, trudniejszy loch czy rajd.

Ekonomia

Nie mogę przejść obojętnie obok ekonomii World of Warcraft Retail, z którą mam nie lada zagwozdkę. Problem jest taki, że w WoWie bardzo brakuje pochłaniania sprzętu z rynku. Nie ma tutaj możliwości spalenia go czy wydropienia i zepsucia, przez co ceny przedmiotów są na opłacalnym poziomie tylko przez początek danej fazy, aktualizacji, jak zwał tak zwał. Potem właściwie albo crafcicie sprzęt, który już każdy ma i nikt go nie kupi, albo dorwiecie jakąś ciekawą recepturkę pod kosmetyczny przedmiot do domu i tam paradoksalnie chętni mogą się znaleźć. Tak czy siak, z punktu widzenia nowego gracza, trzeba włożyć mnóstwo kasy, żeby osiągnąć taki poziom profesji, żeby na niej zarabiać, a jeśli gracie mało, to być może nigdy Wam się to nie uda. W dodatku musicie się odpowiednio wyspecjalizować, żeby osiągnąć opłacalność tworzenia konkretnych przedmiotów, a to będzie trudne bez czytania poradników.

No i na końcu pozostaje pytanie – na co wydawać zarobione złoto? Ano są w sumie cztery główne drogi. Po pierwsze możecie oczywiście kupić sobie lepszy sprzęt, który i tak zaraz wymienicie na jakimś lochu. Po drugiego możecie sobie kupić kosmetyki, wierzchowce czy lalkę Xalatath do chaty. Po trzecie możecie sobie kupić boost przez jakieś lochy albo rajdy. I po czwarte możecie sobie kupić abonament do gry. Generalnie jeśli ktoś jest mocno zakorzeniony w RPG, rozwoju bohatera, to średnio mobilizujące te potencjalne produkty do kupienia, a więc i Crafting dla Casuala to bardziej ciekawostka do pobawienia się niż źródło zarobku i satysfakcji.

Jeśli natomiast ktoś spędził mnóstwo czasu na zbieractwie i Craftingu, to oczywiście szło zarobić grube miliony. Sam, po krótkiej analizie, w poprzednim dodatku zarobiłem kilkaset tysięcy Golda grając zaledwie po kilka godzin w trakcie wczesnego dostępu.

ekonomia wow midnight

Monetyzacja

Nie mogę nie wspomnieć o monetyzacji World of Warcraft. Jest to gra na abonament, ok. 52 złotych na miesiąc, a do tego trzeba kupić najnowszy dodatek za minimum 179 złotych. Można było również kupić edycję Epic za 389 złotych, która poza kosmetykami, pozwalała zacząć grać 4 dni wcześniej. Tak, jak wspomniałem, w tym czasie można było zarobić mnóstwo kasy czy wyszkolić sobie profki. Złoto w grze można również zdobyć przez zakup Tokenów z abonamentem, a następnie można je sprzedać innym graczom.

Zarobione złoto, w ten czy inny sposób, można spożytkować na zakup boostów przez specjalnie przygotowane grupy. Jeśli chcecie więc coś z mitycznych lochów czy rajdów, wystarczy zapłacić realne pieniądze i voila. Jest to praktyka wspierana przez Blizzarda i Boosterzy mają swój czat, gdzie mogą reklamować swoje usługi, a także mają swoją kategorię w narzędziu do szukania grupy. Oczywiście przed startem sezonu 17 marca nie są jeszcze aktywne.

W samym Item Shopie mamy do kupna skórki, wierzchowce oferujące dostęp do banku, domu aukcyjnego, poczty w dowolnym miejscu, Boosty do maksymalnego poziomu. Samo opłacanie abonamentu daje nam tzw. Tendery, które można wydawać na kupno kolejnych skórek.

Natomiast w okolicach Midnighta pojawiła się kolejna waluta premium – Hearthsteel. Jest to waluta, za którą z kolei kupujemy wyposażenie do naszego domu. Podsumowując – World of Warcraft Retail jest jedną z najbardziej zmonetyzowanych produkcji na rynku i monetyzację tę można przyrównać do produkcji z rynku wschodniego. Jeśli macie odpowiednie fundusze, to niemal każde osiągnięcie w grze możecie sobie kupić lub znacząco przyspieszyć.

Czy warto zagrać w World of Warcraft Retail?

World of Warcraft Retail proponowałbym szczególnie dla osób, które mają paczkę znajomych. Już 2 wystarczy, żeby się dobrze bawić na arenach PvP, a 4 dla progresowania mitycznych lochów. Do tego wskoczyć do jakiejś gildii na rajdy i generalnie można bardzo przyjemnie spędzić czas co sezon, co kilka miesięcy. Z pewnością jest to lepsza gra niż ostatnie produkcje azjatyckie, choć poziom monetyzacji ten sam. WOW chociażby znacznie lepiej zrealizował Daily i Weekly, które w Retailu są rodzajem premii, bonusu, a nie limitem. Dzięki temu FOMO jest nieco mniejsze.

WoW Retail to po prostu całkiem niezłe MMO, ale słaby Warcraft i RPG. Jeśli jesteście tym typem osoby, która wychowała się na Warcrafcie 2, 3, na dodatkach The Burning Crusade czy Wrath of the Lich King, to prawdopodobnie to, co zobaczycie w Retailu będzie dla Was niedopuszczalne i po prostu przykre. Owszem, system walki, bossowie, generalnie mechaniczne sfera Retaila jest bardzo dobra, ale cała reszta już tak dobrze nie wypada.

Gra jest dość prosta na początkowym Endgame’ie, sprowadza się do nabijania Item Levela, statystyk według jakiejś tam symulacji. Można wspomóc się automatyczną rotacją lub realnymi pieniędzmi. Sama historia i zadania sprawią, że 8-latek się odnajdzie i zrozumie co się dzieje na ekranie. Ewentualnie zaczną zadawać pytania, gdy pojawi się arcymag na wózku inwalidzkim. Po prostu widać, że Retail chce zachęcić do siebie jak największą bazę graczy. Dla nich najważniejszy jest czubek nosa swojej postaci, nie widzą tego, że jeśli gra jest prosta i rzuca dopaminą na prawo i lewo, to tyczy się również innych graczy. Świadomy gracz zacznie kwestionować w tym momencie sens rozgrywki, bo gra nie premiuje znajomości postaci, albo robi to w bardzo późnym etapie rozgrywki.

W Retailu zachodzi rodzaj inflacji nagród i przestają one cieszyć, a zmiana cyferki Item Levela nie satysfakcjonuje gracza przenikliwego i świadomego konstrukcji wirtualnych światów. Retail nieprzyjemnie kojarzy mi się z grami z Facebooka, których konstrukcja oparta jest o natychmiastową gratyfikację. Nie ma tutaj poczucia od zera do bohatera w świecie pełnym interakcji z innymi graczami, a przez to i nie ma poczucia pełnoprawnego MMORPG. Jest to rodzaj instancjonówki, która rzuca bohaterem od punktu do punktu i wrzuca mu punkciki pod pretekstem szacunku dla czasu gracza. Oczywiście, będą gracze, którym się to spodoba i takich gracz jest mnóstwo. Ja natomiast traktuję to jako tanią manipulację hormonami. Dziękuję za poświęcony czas.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie

Autor tego wpisu nie nadaje obecnie na żywo.

0
Chętnie poznamy Twoją opinię, dodaj swój komentarz :)x